Wędrowanie po dżentelmeńsku

Kolejną nowością, w którą miałem ostatnio okazję zagrać jest wspominana już wcześniej na naszej stronie gra Parks. Teraz moja kolej żeby dorzucił swoje trzy grosze.

Na pewno niezaprzeczalną zaletą tej gry jest jej wykonanie. Dawno nie grałem w coś tak ładnego, gdzie każdy element przykuwałby moją uwagę. Jak przyrodnik od razu pomyślałem, że chciałbym ujrzeć tak wykonaną grę dotyczącą naszych rodzimych parków narodowych, byłby to znakomity produkt promocyjny i edukacyjny. Wracając do wrażeń. Często pojawiają się uwagi, że jak gra jest kolorowa i ładna to reszta spada na drugi plan i same odczucia z rozgrywki nie są już tak istotne. W Parks estetyka wykonania idzie w parze rozgrywką. W grze jest nad czym pomyśleć, choć sama rozgrywka kierowana jest raczej dla graczy średnio zaawansowanych lub nawet familijnych. Pokusiłby się stwierdzenia, że mógłby to być idealny fillerek.

O co chodzi w samej grze.

W PARKS gracze wcielą się w rolę wędrowców, przemierzając różne szlaki przez cztery pory roku. Będąc na szlaku będziemy podejmować działania i zbierać wspomnienia o miejscach, które odwiedzamy. Wspomnienia te są reprezentowane przez różne żetony zasobów, takie jak góry i lasy. Zebranie tych wspomnień w zestawach pozwoli graczom wymienić je na odwiedzenie Parku Narodowego na koniec każdej wędrówki.

Każdy szlak reprezentuje jedną porę roku, a w każdym sezonie szlaki będą się stale zmieniać i wydłużać. Szlaki, reprezentowane przez kafelki, są tasowane pomiędzy każdym sezonem i układane na nowo na kolejną rundę. Zasoby mogą być trudne do zdobycia, zwłaszcza gdy ktoś jest w miejscu, do którego próbujesz dotrzeć! Dlaczego może zdarzyć się taka sytuacja. Każdy do dyspozycji ma dwóch wędrowców. Może nimi poruszać dowolnie, to znaczy pędzić jednym do przodu zgarniając przy okazji zasoby dla siebie lub iść nimi równomiernie. Rozdysponowanie tego jak się ruszamy jest ważne ponieważ na kafelku może stać tylko jeden wędrowiec (jest akcja pozwalająca złamać tą zasadę). Może więc się zdarzyć że idąc na końcu też jest opłacalne bo z nikim już nie konkurujemy o kafelek i możemy odwiedzać nawet każdy po kolei, jednak jak będziemy się zbyt bardzo ociągać to może okazać się, że skończy się pora roku (jakby to nie brzmiało) i nie dotrzemy do celu. A to na końcu są najciekawsze decyzje do podjęcia i walka o parki.

Gra reprezentuje lubiane przeze mnie mechaniki worker placement i set collection, gdzie doświadczymy również lekko zaznaczającej się budowy własnego silniczka.  Na koniec gry punktują przede wszystkim zdobyte sety parków. Są też punkty za zdjęcia, które akurat w naszej rozgrywce nie odegrały znaczącej roli. Mi udało się rozegrać całą partię bez choćby jednego zdjęcia i wygrać. Mam nadzieję, że kolejne partie zweryfikują czy ten element dodany został na siłę. Na pewno jest on lekką rekompensatą dla gracza, który w danej porze roku wykonuje swoje ruchy jako ostatni bo to on otrzymuje aparat i możliwość wykonywania zdjęć po niższym koszcie.

Może jeśli ktoś rozważa zakup to od razu zaznaczę, że my graliśmy z dodatkiem Parks: Nightfall Expansion i wnosi on w samą rozgrywkę naprawdę wiele pozytywnych elementów. Zwłaszcza, ukryte cele za, które punktujemy i które możemy pozyskiwać, bądź wymieniać w trakcie rozgrywki.

Gra Parks choć raczej należy do lekkich to daje naprawdę dużo przyjemności z rozgrywki i chętnie za gram w nią częściej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *