Brawo moje dzieci

otrzymaliście promocje do kolejnej klasy…jesteście kochane… Ale Ty nie!

Kolejny rok zabawy zdalnej, za nami. Mieliśmy wzloty i upadki, lęki i radości ale jestem dumny – nie ugiąłem się i nie przestawiłem na granie online. Pochowają mnie z kartą w jednej i pionkiem w drugiej, a na płycie wyryją: Bo nie chciał grać online. Zapraszam do mojego podsumowania tego zwariowanego czasu.

You could be mine
Guns n’Roses

Od września zeszłego roku udało się zagrać w sporo naprawdę wyjątkowych tytułów ale życie to nie tylko lista przebojów więc pojawiło się na stole, i o zgrozo na półce, kilka tytułów, które nie podeszły.

Takim tytułem był na pewno Barrage. Niestety była to tylko jedna partia i być może padła ofiarą gorszego dnia ale czasem tak jest, że wyrok zapada już na pierwszej randce. I niech rzuci kamień ten kto, choć raz tak nie zrobił!

Uwielbiam gry z interakcją, z własną planszetką do rozwoju i mapą, na której się rozpychamy. Wszystko to ma Barrage. Więc czemu tak? Nie wiem do końca ale przy takiej Terce Mystice czy Projekcie Gajowego wstając od stołu bez względu na wynik miałem poczucie akcji. Czułem, że mogę coś zrobić i jeśli gracz przeciwny (mimo, że kolega) zajmie mi jakieś pole, wtryni się brzydko na moje miejsce to jestem w stanie skorzystać z planu „C” i „D”. W Barrage tego nie miałem, widziałem tylko zajęte pola akcji które mówiły mi: za późno, w tej rundzie nie zrobisz już nic i wcale nie jest nam przykro! Nie mówię jednak „nie, nieodwracalne” jak będzie okazja to na pewno spróbuję raz jeszcze.

Paździerz

Normalnie o tej porze
Kaliber 44

Normalnie o tej porze … jest Essen

W tym dziwnym roku poznałem grę która nazywa się CATAN! Znacie? Losową grę Catan, z milionami sprzedanych egzemplarzy na koncie? Rodzinny tytuł, od którego prawie każdy zaczyna. A tu proszę wyjątek.

Tyle musiałem czekać na ten klasyk ale było warto, dojrzałem, doceniłem.

Żałuję, że dziś powstaje coraz mniej gier od 3+ osób, i z coraz mniejszą interakcją. Ta gra pod tym względem bije dla mnie najnowsze solo-eurasy. Pokazuje do czego zostało stworzone hobby, gdzie grupka osób zbiera się nad stołem trochę pośmiać, trochę porywalizować i zaliczyć udany wieczór, a nie kolejną pozycję z listy BGG. Rozumiem pandemia, że brak ludzi do grania ale niestety solomoda nie do końca wynika tylko z pandemii i braku ludzi.

W zeszłym tygodniu odwiedził nas kolega z Łukowa (pozdrawiamy i zapraszamy ponownie: Mateyo). Po całym tygodniu pracy wsiadł w auto zrobił ponad godzinny kurs w jedną stronę, zagrał z nami do północy i zrobił kurs godzinny w drugą stronę, przepraszając że musi uciekać tak wcześnie bo rano wstaje. Można?

Za taki hart ducha należy mu się order: „geek jak cholera!” To mi się zrobiło wstyd za każde pominięte spotkanie z powodu niechciejstwa.

Także pandemia, pandemią, ale nie przekładajmy tych pięknych chwil we wspólnym gronie nad granie online czy solo. To nie to samo!

Lecimy dalej. Oprócz Catana, w październiku kolejną szansę dostał Root. Kiedy poznałem tę grę wydała mi się ciekawa i zabawna: różne frakcje, ciekawy setting i całkiem sprawna rozgrywka. Niestety przy kolejnych zauważyłem że aż tak mocno nie interesują mnie działania innych graczy. Wyczekiwałem, żeby zagrać jakieś karty w swojej turze, odpalić jakąś bombkę na mapie ale mimo dużej interakcji gra coraz bardziej się dłużyła, posterunki i inne lokacje znikały z planszy i wyrastały jak grzyby po deszczu. Każdy prowadził swoją własną grę skupiony na obsłudze kolejnych faz rundy. Wiele osób odnalazło w niej żywe srebro, na forum można poczytać kilka raportów z pola bitwy, ale niestety u nas w większości odbiór był letni.

Rozgrywany w międzyczasie Inis, mimo braku asynchronicznych frakcji zagrzewa nas do walki zdecydowanie bardziej.

Czy wydra wygra…. Tego się nie wie.

Pan Yappa

Lis-to-pad upłynął pod znakiem Wydry. Gry Splottera powróciły na stół. Zarówno Bus, jak i Food Chain Magnate z genialnym dodatkiem Ketchup!

Dla mnie od tego czasu FCM to po prostu Ketchup. Już samo działanie i pomysł na nowe kamienie milowe jest dużo lepsze niż w podstawce. Do tego dochodzą różne, różniaste moduły, które można dowolnie łączyć i testować. Ta gra stała nie turboregrywalną bestią. Do tej pory nie udało nam się przetestować wszystkich modułów ale to co pokazał ten dodatek do tej pory w zupełności wystarcza mi na pokrycie kosztów.

It’s alive! It’s alive ! Frankenstein

W grudniu podczas zimowych zamieci w zaciszu czterech ścian poznawaliśmy Mysthea i Faiyum. Tej pierwszej mi brakuje, drugiej trochę mniej. Mysthea wydawała się nieudolnym, przeładowanym eksperymentem genetycznym, w którym szalony naukowiec postanowił połączyć ameritrashowy klimat z mechaniką euro. Wyszedł z tego tłusty bobas z laserami w oczach. Cudeńko. Przede wszystkim walka! Bardzo okrojona i kosztowna, wymagającą odpowiedniego przygotowania. Dodatkowo własna planszetka, na której kładziemy sobie upgrade naszych jednostek, dowódców czy bohaterów. No i cały ten cyrk rozkręcamy na karuzeli: latających wyspach, których ułożenie ma ogromne znaczenie. Mamy więc wyścig po bonusy, walkę o najlepsze tereny, dużo miejsca na przebiegłość i cwaniactwo. Świetny, świetny tytuł. Niestety trochę długi bo wymagający skupienia przed każdym ruchem i to pewnie zadecydowało że wyleciał z naszej dżentelmeńskiej półeczki. Szkoda.

Faiyum ma ciekawy pomysł na zarządzanie kartami: rynek dostępnych i przyszłych kart, budowanie ręki, odpalanie kombosów. Ale… Zarówno my jak i gracze, którzy przejęli tę grę po nas dziwnym trafem kończyli z wynikami w okolicach 130 punktów. Siadając do tej gry cały czas liczyłem na to, że zobaczę więcej niż na początku, że karty wejdą w magiczną synergię, która uwali przeciwnikowi plany a mnie w glorii chwały wzniesie pod niebiosa. Ale tak się nie stało. Oczywiście były komba, jakieś strategie ale: To za mało, za mało by żyć jak to śpiewał Andrzej Skaźnik w „śląskich szlagierach”.

We stayed so close till the end We’ll remember it was me and you Lighthouse Family

Styczeń to wielki powrót Polis. Dwuosobowej, bardzo nowatorskiej eurowojennej gry. Nowa edycja została skrócona o jedną rundę i wyrzucono oliwę, dostała też nową szatę ale nie po to żeby się mizdrzyć do wszystkich jak leci. Plotki o jej obniżonym progu wejścia są mocno przesadzone, to wciąż ten sam wymagający, trudny bardzo ciekawy tytuł. Od nas zależy w którą stronę skierujemy styl gry i gdzie poleje się krew. O taką Spartę żeśmy walczyli!!! Brawo Fran Diaz.

Kolejny powrót, kolejna dwuosobówka to Sekigahara. Klawy tytuł o tym jak przechytrzyć przeciwnika nie mając dobrych kart na ręku albo kilkoma bloczkami pogonić kota dwukrotnie większej armii. Gra wojenna o bardzo przejrzystych zasadach, ciekawej historii 7 tygodniowego konfliktu ze zdradą w kulminacyjnymi punkcie. Czuć w tej grze pośpiech uciekającego czasu, niechęć opornych jednostek do walki i wiszący nad głową zdradziecki topór.

I say the train is coming, baby. Shaggy

Idzie luty podkuj koła. Na stół wjechała jedna z ciekawszych gier z serii 18xx: 1882: Assiniboia. Płaska jak stół mapa Kanady odbija sobie zakrętasami na giełdzie. Oparta na mechanice 1830, krótsza od swojej starszej siostry równie agresywna i bardziej dynamiczna przez możliwość kładzenia 2 torów. Pokazywaliśmy grę zupełnie nowej osobie, bez problemu załapała zasady i przednie się bawiła. Oczywiście 18stkowi mistrzowie będą oburzeni i dalej polecą Wam oskryptowanego 18Chesapek czy inżynieryjne 1846: Race for the Midwest, a ja skromnie powiem bierzcie się za 1882 i zdobywajcie świat! Gra świetnie działa już od 3 osób, po 10+ partiach nie będzie oczywistych otwarć jak w 18Chesapeak. Nie zajeździcie się też na śmierć jak w 1846. Uwaga 1846 to jedna z lepszych dla mnie 18-stek ale dopóki ktoś nie pokaże Wam jak w nią grać to może trwać wiele, wiele, wiele godzin.

Winter Is Coming

Marzec, prawie wiosna, ale nie taka biedroniowa, taka bardziej zimowa. W tym miesiącu uczę się grabić, palić i takie tam, czyli rozpoczyna się nauka w Grę o tron LCG. Bardzo wredna, kompetetywna gra, w której podstęp ma więcej twarzy niż Christian Grey i dużo bardziej sado niż maso. Ta gra wymaga olbrzymich pokładów determinacji, pokory i dystansu do porażki… Bardzo bolesnej, frustrującej, upokarzającej. Nie zachęciłem Was? To pomyślcie jakie emocje są po drugiej stronie. Kiedy wygrywamy 😉

Shine bright like a diamond. Rihanna

Kwiecień. Zachwyt nowością. Imperial struggle ląduje na półce. Wchłaniam instrukcje (są dwie) jak zawodowy geek zboczeniec, wyobrażając sobie przy tym te wszystkie wojny, wielkie polityczne intrygi, ekonomiczne przewroty. Siadamy do stołu. Niestety z braku czasu tylko na jedną turę. Jest fajnie.

Potem przychodzi kolega Piotr, odpalamy pełną partię i… drukuję etykietę inpostu. Gra nie przetrwała wygórowanych oczekiwań nakręconych marzeń. Nie było intryg, przewrotów czy zapierającej pierś wojny. Było zdejmij żetonik dołóż żetonik. Sekigahara i Polis zmiotły ją z półki.

Na otarcie łez z chusteczką na białym rumaku przybył Eklund. Zasiadł z konia, wyszedł z drakkara i pokazał nam Paxa Vikinga.

Dobry wstęp do świata paxów. Dzięki gotowemu zestawowi akcji na planszetce gracza nie mamy tak strasznej blokady mózgu jak przy Pax Ren. Wstęp rozgrywki może jest lżejszy ale później robi się już typowa dla paxów zabawa w gorącego ziemniaka. Zwycięstwo wymyka się z palców o milimetry. Łapiemy zębami, zapieramy się nogami i uderzamy łokciami czyli jednym słowem paxujemy. Czy pax to po łacinie pokój?

Wsi spokojna, wsi wesoła. J. Kochanowski

Maj na wsi to piękny czas. Kiedy widzisz jak te spocone osły ciągną za sobą deski, kamienie czy nawet gęsi, to czujesz się jak w raju. Niestety w tym raju jest wredny sąsiad, który w każdej chwili może skraść Twój dorobek i zaorać Twą miedzę, twą broną. Pozostaje się bronić. Roads & boats to historia pewnej komunistycznej krainy, w której wszystko jest niczyje a więc zawsze można coś sobie zorganizować. Gra w której nieustannie produkujemy, przetwarzamy i poprawiamy. Genialny tytuł dla miłośników planowania produkcyjnych łańcuchów i logistycznych wyzwań. Perła!!!!

A skoro jesteśmy przy perłach to zatrzymajmy się przy poławiaczu: platformie Kickstarter. Czyli narzędzie w założeniu do wynajdywania pereł z odmętów rynkowych toni. Tak było kiedyś. A teraz jest na odwrót. Hajpujemy grę, znanego wydawcy/autora, robimy z niej cud i przełom, wyciągamy olbrzymie pieniądze i…. Spuszczamy ją na dno. Bo która gra może spełnić obietnice warte 1000zl?

A więc zagrałem w Tytanów. Grało się świetnie, doborowe towarzystwo chętnie zagram ponownie. Fajny pomysł ze ściąganiem posiłków i odpalaniem kombosów z kart. Ale 900zl za komplet? To nie moja półka, za wysokie progi dla takiej przybłędy jak ja. Żadna gra nie, jest warta 1000zł… Nawet na raty.

i jesteśmy w domu. To znaczy na wakacjach.

In the summertime, when the weather is hot. Mungo Jerry

Czerwiec to koniec ciężkiej pracy zdalnej, nauki zdalnej… Miłości zdalnej. Nie czekaj, tfu, na szczęście nie!!!! Miłość do gier tylko i wyłącznie na żywo.

Na polskie stoły wjeżdża Pax renesans edycja 2.0. Najlepszy z paxów ale dla mnie do grania w dwie, max trzy osoby. Ostra rywalizacja na Zachodzie i Wschodzie, każda rozgrywka to scenariusz na powieść. Przewroty, zabójstwa, romanse, wojny. Tutaj polityka jest polityką, ekonomia ekonomią, a władza to wściekły byk który co chwila zrzuca z grzbietu jakiegoś bankiera. Zresztą sami znacie to z Wall Street

W tym czasie poznaję najdziwniejsze 4x w mojej planszówkowej karierze: Home Worlds. Gra w której mamy tylko plastikowe stożki. Jedne stoją (planety) inne leżą i lecą (to kosmiczne floty). Mają różne rozmiary i kolory a każdy kolor to inna akcja. Jest eksploracja, eksterminacja, ekswydobycie i ekspansja. Pełnoprawne, abstrakcyjne 4x. Dla mnie kosmos. Gra na 20-40 minut z różnymi warunkami zwycięstwa i niezliczonymi możliwościami kombinowania jak przechytrzyć przeciwnika. Odkrycie tego roku jak dla mnie. Gra w pudełku wielkości walkmana.

Taki był ten rok, trochę szalony, nieprzewidywalny…. ale obfity w tłuste tytuły. Nie ma co narzekać, wszyscy zdrowi, zaszczepieni, chętni do grania.

Udanych wakacji życzę, wielu nieprzespanych nocy nad planszą!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *