Ethnos, kłamczucha wśród gier

To jeszcze nie koniec, kolejna nowość, kolejny wpis. Tym razem krótko… Oj Piotrze! Jak tak można kłamać w żywe oczy. Miało być godzinne tłumaczenie zasad, miała być długa i nużąca rozgrywka, a tu okazało się że partia nie dość, że była dynamiczna i krótka to i pełna ciekawych decyzji.

Wiem, skąd te obawy. Ta gra nas oszukuje od samego początku. Okładka obiecuje wielkie bitwy i walkę o prym na Ethnos. A co dostajemy? Nasze Ethnos to tak naprawdę ukryta Słowacja. Wielkie bitwy to zwykłe porównywanie kto ma więcej znaczników w regionie. Jednak te zwykłe rzeczy sprawiają, że ta gra jest niezwykła.

Gra Ethnos korzysta z mechanik gry karcianej, gdzie zbieramy sety. Pozwalają one wyłożyć nam nasz dysk na wybrany przez nas region. Wybrany ponieważ na pełen set mogą składać się różne karty, ale to dowódca, czyli ostatnia wyłożona karta decyduje o specjalnej umiejętności i miejscu dołożenia dysku. Dodatkowo ilość naszych dysków w regionie wskazuje na minimalną liczebność naszego sojuszu (set). Czasami czekanie na wymarzoną kartę nie popłaca. Jak już się domyślacie drugą mechaniką jest Area Control, które charakteryzuje się prostotą. Dołóż dysk i… i czekaj na smoka. Pierwszy mówi „śpiesz się, koniec jest bliski”, drugi „kończ wariacie, ryzyko nie zawsze popłaca”, trzeci mówi „a nie mówiłem” i tuż po trzecim podliczamy punkty, kto ma więcej dysków w regionie wygrywa przewagę i zgarnia punkty za dominację. Takich rund zagramy 2 lub 3. Tutaj zależne jest to od liczby graczy, a do Ethnos może zasiąść nawet 6 osób.

Punkty uzyskamy też za zgromadzone sety, a dokładnie ich liczebność. Czym liczniejszy tym więcej punktów na koniec gry. Jednak w czasie partii, nawet jak zbierzesz set z 5 kart a chcesz dołożyć swój, powiedzmy drugi dysk do regionu to i tak możesz położyć tylko jeden.

Na regrywalność gry wpływają przede wszystkim plemiona. Jest ich 12, ale do rozgrywki wybieramy tylko część. Każde z nich cechuje unikalna zdolność, która może wpłynąć na naszą strategię i decyzje jakie podejmuje. To jest nie zaprzeczalny plus tej gry.

Mamy tutaj także element push your luck. Dotyczy on czekania na wybraną kartę. Zagrywając sojusz odrzucamy wszystkie pozostałe nam na ręce karty na ogólnodostępny rynek. Może się okazać, że część interesujących nas kart będziemy musieli oddać na rzecz naszego przeciwnika. A Push your luck? To wspomniany smok? Nie zawsze jesteśmy zainteresowani kartą z rynku, albo po prostu ich tam nie ma. Wtedy zmuszeni jesteśmy do dobierania w ciemno.

Widzimy zatem, że zwykłe wykładanie kart (setów) wcale nie jest taką oczywiste. W czasie partii pojawiał się u mnie ciągle dylemat, czy wystawić mniej liczny oddział, czy też czekać na liczniejszy (za co dostaniemy więcej punktów), co jednocześnie jest bardziej ryzykowne.

I tu pojawiają się główne zarzuty do tej gry i to nie tylko moje. Wydaje się, że to wszystko jest zbyt losowe i nieprzewidywalne. Myślę, że to właśnie ta losowość plus „średnia” oprawa graficzna zniechęciła wiele osób do tej gry. Ja te rozwiązanie potraktowałem jako element gry, który ma wprowadzić dodatkowe emocji, bo po za tym dociąganiem jest ich tu niestety nie za wiele.

Mi pierwsza rozgrywka spodobała się na tyle, że chętnie zagram i popróbuję zdolności innych plemion. Jednak ta gra nie każdemu podejdzie. Trzeba podchodzić do niej z pełną świadomością i zaakceptować to jaką jest. W jaki sposób ją potraktowałem? Jako lekką abstrakcyjną grę rodzinną, która skierowana jest raczej dla graczy średnio zaawansowanych lub nawet początkujących. Przemawia za tym fakt, że zasady są przystępne, gra jest krótka i dynamiczna a rywalizacja wygładzona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *