Kochanie, mogłabyś przynajmniej udawać…

Niestety to smutna prawda, ale jak spytają Cię o kiepską grę czy Ci się podobała, mów że tak: miała ciekawą tę.. no, oprawę, fajne pomysły i chętnie jeszcze raz zagram żeby sprawdzić. A następnym razem po prostu powiedz, że jesteś chory i poczekaj aż ją sprzeda…

Zapraszam Panowie i Panie do odcinka, w którym dowiemy się że lubimy nasze gry… za bardzo

Dlaczego tak, zapytacie? No przecież fajnie jest podyskutować o grze, poznać opinie… Otóż nie.

Wiecie co lubimy w recenzjach? Jak ktoś chwali grę, którą mamy zamiar kupić albo dopiero co kupiliśmy – później mamy już to w nosie. Ale jeśli ktoś przyklepie naszą decyzję o zakupie to recenzja jest super. Wtedy łapa w górę.

Śmiejemy się z Rahdo, a tak naprawdę wszyscy siedzimy w tym sosie po uszy. Ten sos nawet ma nazwę: „gra-dobra-w-swojej-kategorii di-fromage”! Dlatego nie usłyszymy ostrej krytyki tytułu. Bo tego nie chcemy. Ja chcę wydać pieniądze, kupić grę (albo nawet już zapłaciłem) to co Ty mi tu będziesz gadał… że się nudziłeś? N-U-DZ-I-Ł-E-Ś!!! przy tej grze?? No nie! Nikt tego nie powie. Prawie nikt, ale to zaraz!. Usłyszycie zarzuty typu: gra ma wysoki próg wejścia, że karty albo plansza są za cienkie albo (to już największy kaliber) ŹLE SIĘ SKALUJE! Ale to nasza wina!! Moja i Twoja!

Dlaczego tak? Bo nie potrafimy wyjąć kija z tyłka kiedy ktoś mówi o NASZEJ grze. Tej ukochanej, z którą spędzamy tyle czasu. Zachowujemy się co najmniej tak jakby recenzent obrażał naszą matkę lub siostrę. Nie chcemy przyjąć do wiadomości, że ktoś szuka zupełnie czegoś innego w grach. Pechowo trafił na naszą i mu się ulało.

Przykład z ostatniego miesiąca. Ciuniek po partii w Food Chain Magnate, pisze: przez to, że nie ma tam żadnej losowości, rozgrywka zatacza olbrzymie koło i wali w nas nieprzewidywalnymi decyzjami graczy. Tak więc mamy trzygodzinne granie w „papier, nożyce, kamień”. JAK TO???? CO ON P….?? JAK W OGÓLE TAK MÓGŁ…? Kocham tę grę!!!

Ale chwila… Ma rację. Wyjąłem kijek, odłożyłem do szafy i pomyślałem. Czy jestem w stanie w grze na 4 osoby przewidzieć co zrobią inni, obronić się, wyprzedzić ich plany. NIEEEE. Absolutnie, jestem na to za głupi. Więc co gra beznadziejna? Obraził mi mamę?

Mama ma się dobrze i gra wciąż jest super! UWAGA, nie zepsuł gry. Ale przyjrzałem jej się uważniej i zrozumiałem, że właśnie zabawa w te odgadywanie, przewidywanie jest najciekawszym elementem. Jednocześnie potrafi to być frustrujące i męczące (odsyłam do lipcowego podsumowania Kości, piony i bastiony) albo ciekawe i satysfakcjonujące, jeśli uda się coś wymyśleć. Tak po cichu: jeśli uda się przypadkiem to zawsze robię mądrą minę i udaję, że to przewidziałem. Ale… spotykając się z tak mocnym zarzutem musiałem przyjrzeć się bliżej grze, jakoś się do tego odnieść i stwierdzić czy może ja czegoś nie widzę i gram w głupią grę od kilku lat? Aż tak ślepy jestem? No z miłością tak przecież bywa. Człowiek dużo jest w stanie znieść. Ale gra przeszła w moich oczach tę próbę i nadal ją lubię (już nie kocham?). I co ciekawe lubię też recenzenta za szczerą opinię. Tylko to wymaga DYSTANSU!!! Pamiętacie jeszcze takie słowo? W czasach gdy poczucie humoru i żart są na czarnej liście, zamknięte w szufladzie z napisem „POPRAWNOŚĆ”.

DYSTANS = TO TYLKO GRA. Naprawdę! To, że ktoś nie lubi naszej gry nie znaczy, że jest złym człowiekiem… może być ale nie musi, dajmy mu szansę.

Wracając więc do tematu mocnych recenzji. Jako przykład podam najbardziej charakterystyczną osobę, która wali bez ogródek, ma w nosie zasięgi, wrzaski i piski: Calandale. Ten człowiek powie wprost co myśli i… kolejna uwaga: czasem się myli! Nikt nie jest doskonały, wszyscy mamy różne oczekiwania, wyobrażenia, interpretacje i co najwyżej możemy się nimi podzielić. Zgodzić lub nie ale można się zastanowić Czy oglądam tego Pana? Już nie.. Nie ze względu na treści, czy merytorykę ale męczący charakter prowadzącego. Reszta musi się cholernie nagimnastykować, jeśli chce przemycić więcej konkretu, mięsa i nie zostać zlinczowana! Przez nas: kochanych, serdecznych fanów.

Więc następnym razem jak ktoś w inteligentny sposób skrytykuje Twoją ulubioną grę to mu podziękuj! Napisz, mamy zupełnie odmienne zdanie ale ciekawie było zobaczyć/posłuchać o niej z innego punktu widzenia.

Oczywiście jak ktoś wylewa wiadro pomyj bo wstał lewą nogą to też mu napiszcie DYSTANS, to tylko gra. Ale nie bójmy się wysłuchać innego punktu widzenia na temat naszej gry, to nie TVP.

Kolejny przykład już na koniec. Polecam naszą „nierecenzję” o Imperial Struggle. Piotrek zagrał raz i powiedział dużo, treściwie i bardzo konkretnie co mu się nie podoba. Nie bawi go to, szuka czegoś innego w grach. Jeśli Ty nie możesz doczekać się już kolejnej partii i w głowie układasz plany na kolejne podboje to super… ale pamiętaj, nie każdemu się ona będzie podobać. Możesz trafić na takiego „czarnego Piotrusia”, który powie: dla mnie meh! Jeśli tego nie możesz znieść mam dobrą radę: Nie pytaj osób z którymi grasz o zdanie. Jeśli będzie super to zaświecą im się oczka i sami chlapną coś od siebie. Jeśli nie, no cóż, otrzyj łzę, zamknij tę trumnę i wywieź na bazar albo… wyrzuć w cholerę tych chamów, którzy nie poznali się na kawiorze i gęsiej wątróbce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *