To był czwartkowy rok

Minął kolejny rok. Z półki odleciały dobre tytuły. Zostały tylko te naprawdę rewelacyjne. Ok kilka trzyma najbardziej podły nowotwór każdego zbieracza, czyli sentymentalizm. Z wiekiem coraz ciężej pozbyć się wszystkiego, ot tak w ramach wielkiego resetu. Trudno się pozbyć ale jeszcze trudniej zakupić. Każdy tytuł to konkurencja dla innych, a nie wszyscy chcą grać we wszystko. Lista gier genialnych i tak urosła do pokaźnej wieży. Sporo tam planszowych kobył typu Wojna o pierścień, Sekigahara, Paxy, czy lekkie (tylko wagowo) karcianki. Netruner, Gra o tron LCG, Ortus Regni zaprzątają nasze myśli i regały. Niektóre z naszej kolekcji trafiły w niełaskę. Tak jest gwiazdy gwiazdeczki też mogą mieć wzloty i upadki. Zmienił się klimat na wojenno-finansowy (nie tylko w realu)

Zastanawiałeś się kiedy wajcha z napisem gust zmienia tory? U mnie chyba zawsze dzieje się to nocą i podstępem. Jednego dnia zbieram marchew w polu, układam domki z drewienka, aż tu nagle rzucam się z tą marchwią na sąsiada, a z drewna buduje mu szafot!!! Ten potwór to mam być ja? Co się stało? Gdzie ten porządny niemiecki pacyfizm? Roads n boats zakurzone jak sztuczna choinka w lecie. Nie ma klimatu na wiejską sielankę. Wojna i zniszczenie wdarły się pod nasze strzechy. Juliusz Cezar zwaśniony z Poncjuszem, Afgańczyki polują na wielkiego radzieckiego niedźwiedzia, a Tokugawa i Ishida tańczą swojego 7 tygodniowego walczyka, zdradzając się częściej niż Johny i Amber. Wszyscy oczywiście jeżdżą żelazną, XIX wieczną koleją i trashują sobie spółki. Ten rok z takimi tytułami śmignął szybciej niż zdążyłem powiedzieć hiperinflacja.

Kolejny rok grania… na emocjach. Czasy kiedy grało się lekko, rozrywkowo minęły bezpowrotnie. Granie jako hobby wciągnęło nas na dobre. Odkrywamy w nim coś czego nie widzieliśmy przez te wszystkie lata. Coś innego niż punkty, mechaniki czy kolorowe instrukcje warte każdej złotówki. Odkrywamy coś co unosi się nad stołem podczas każdego spotkania. Nie chodzi tylko o zapach potu. Coś magicznego i prawie namacalnego przenosi nas do krain fantazji. Rytuał czwartkowych spotkań wszedł nam w krew tak mocno, że każdy tydzień zdaje się być zbudowany wokół tego dnia. Czwartek zajęty!!!

Planujemy resztę dni tygodnia ale czwartek zajęty. To małe święto. To co odkrywamy to chemia którą tworzy: humor, komedia, przekleństwa i walka. Gry, które napędza interakcja wymagają odpowiedniego paliwa. Mieszanki osób nadających na podobnych częstotliwościach. Czasem komuś trzeba dokręcić odbiornik, przekrzywić antenkę ale odkrycie roku: Interakcja = Relacja! Nie każda i nie z każdym ale piękno gier nastawionych na interakcję to kruszenie murów: przełamywanie foszków, zaniżanie wygórowanych ambicji i nauka otwartości. Droga do bogatych w interakcję gier nie jest prosta ale to one budują najlepsze wspomnienia.

-MASZ TO W POLSCE? MASZ TO W POLSCE? – krzyczał Pazura

Ano mam. Ameryka! Grupka ludzi siada do stołu i wstając od niego podaje sobie ręce??? (nie, nie założyliśmy sekty). To jest ten piękny pierwiastek, który tego roku odkrywam. Gry gdzie komuś trzeba dać w gębę albo zabrać ostatni piniądz uczą życia jak żaden Feld.

A więc do brzegu. Szkoda nam czasu na średniaki, jeśli są gry genialne ale to ludzie liczą się najbardziej (nie tylko ci na banknotach).

Jeśli więc macie przy stole wyjątkowe osoby to warto o nie zadbać bo znalezienie zgranej ekipy dżentelmenów nie jest takie łatwe jak twierdzi Zuckerberg. Także rada na wakacje sprzedaj nadmiarowe gry i kup sobie przyjaciela!!

Spokojnie żart to był. Jak pisałem stworzenie dopasowanej grupy kumpli przy stole to długi proces ale warto spojrzeć na te hobby z takiej perspektywy… za resztę zapłacisz kartą Mastercard

Udanych wakacji i zbierajcie siły na granie w sezonie jesienno depresyjno zimowym!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *